piątek, 12 lipca 2013

donosy z wakacji...

Wakacje...długo wyczekiwane...lenię się aż miło! Zupełnie nie myślę o pracy i mam uczulenie na słońce!

sobota, 29 czerwca 2013

Ta ostatnia rada, wkrótce się rozstaniemy...

Stało się! Nadszedł wreszcie długo wyczekiwany (nie tylko przez uczniów) czas wakacji. Wczoraj ostatnia rada i ostatnia w tym roku szkolnym pasjonująca rozmowa z wuefistą:
- Tak się zastanawiam, jak ty się będziesz do mnie zwracać, gdy już zrobię to dyplomowanie - zapytał on.
- No jak to! Wasza wysokość, doktorze wielokrotnie rehabilitowany, no i oczywiście będę ci oddawać cześć nie tylko werbalnie - odpowiedziałam natychmiast.
- A jak - zapytał on coraz bardziej zaciekawiony...
- Będę kłaniać się przed tobą w pas, padać na twarz i czyścić ci adidasy - wyliczałam.
- To ja jeszcze pierścień sobie sprawię, żebyś mnie mogła w niego całować - zakończył zadowolony.
No i tak się zastanawiam czy trzymać za niego kciuki...

środa, 26 czerwca 2013

Akcesoria.

Gorący okres wciąż trwa (pomimo ogólnego ochłodzenia klimatu i pewnych relacji zawodowych;). Rady są na tyle emocjonujące, że dzisiaj zagaiłam do mojej drogiej A.:
- Słuchaj muszę kupić paralizator. Jeśli tylko będę chciała zabrać głos na radzie, to mnie nim potraktuj.
- Dobrze - rozmarzyła się A. i dyskusja niespodziewanie zeszła na inne tory. Dotyczyła innych akcesoriów, które mogłyby nam pomóc w tych trudnych chwilach. Ale o nich nie wypada tu pisać...

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Sport to zdrowie!

"Ale będziesz miała o czym pisać na swoim blogu"- rzekła A. poruszona dziką awanturą, która miała miejsce na radzie pedagogicznej. A właśnie, że tego nie opiszę, bo szkoda klawiatury na utrwalanie głupot. Najciekawszym wydarzeniem rady było jej zakończenie i niespodziewana agroturystyka na szkolnym parkingu...Otóż nieświadomym inicjatorem naszej zabawy stała się koleżanka, która zostawiła samochód na środku parkingu i zablokowała wyjazd całej reszcie. Rozwiązanie sytuacji utrudniał fakt, że nikt nie wiedział czyje auto nas integruje. W trakcie intensywnych poszukiwań sprawcy zabawiałam wuefistów błyskotliwą rozmową. Najwyraźniej jednak nie spełniała ona ich oczekiwań gdyż jeden z nich wyjął rakietki do badmintona i wręczył nam po jednej. Ubaw był nieziemski, graliśmy nad wspomnianym autkiem, dzięki czemu dość szybko odnalazł się właściciel. I tak, miłym akcentem, zakończył się parszywy dzień w pracy.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Zeszyt uwag...

Po przeglądzie dzienników:
1. Uczeń przebrał się w strój sportowy i ...uciekł z lekcji wf! - chyba jasne, że w dresach wygodniej się biega, nie???
2. Uczeń w czasie rozwiązywania zadań wykonuje pieśni religijne. Proszę o konsultację psychiatryczną. - wiadomo: Jak trwoga to do Boga. A gdyby tak wszystkich śpiewających na chwałę Pana konsultować to by w Tworkach miejsc zabrakło - szczególnie w niedzielę, gdyż wtedy objaw radykalnie się nasila.
I na zakończenie moja ulubiona:
3. Uczeń wykazał się agresją niewerbalną! - czyli co zrobił, zapytacie??? - na szczęście był dopisek: trzasnął drzwiami!

wtorek, 28 maja 2013

Uwaga! Tylko dla dorosłych!

Jak nie matury to rady. Jak nie rady to egzaminy zawodowe...Jedno się skończyło a już kolejne zaczyna. Na radzie ogłoszono składy kolejnych komisji: Przewodniczący i dwoje członków. Przewodniczącą jednej z nich jestem ja, w składzie pamiętny wuefista. Po wyczytaniu naszych nazwisk spojrzał na mnie z uśmiechem i rzekł: Jeden członek powinien ci wystarczyć!

sobota, 25 maja 2013

Kanon kobiecego piękna i ...Piłsudski.

Egzaminy maturalne szczęśliwie dobiegły końca. Jednym z ostatnich tematów był kanon kobiecego piękna cielesnego. Gdy tylko weszło dziewczę go prezentujące od razu wiedziałam dlaczego go wybrała...
w robieniu dziubka nie miała sobie równych (wiem co mówię, zaglądam na Kundelka i znam doskonale niedościgniony wzór: niejaką Natalię S.)! Oczywiście wyszła ze mnie żmijowatość i zwykła ludzka zawiść więc zapytałam ją o powód wyboru tego tematu: Wybrałam go bo chciałam wyrazić własną osobowość - odpowiedzi komentować nie trzeba.
Dyskusja na temat kobiecego kanonu piękna przeniosła się pod gabinet Dyrekcji. Czekałyśmy na audiencję i moja towarzyszka niedoli zaczęła prawić:
- Bo ty masz takie barokowe włosy...
- Barokowe to ja mam kształty - odparłam (przepych i bogate zdobienia dostrzec można u mnie tu i ówdzie).
- Nie, ty taka renesansowa jesteś! - rzekła I. Po czym szczęśliwie postanowiła zmienić temat i opowiedziała o swojej przygodzie z dzieciństwa, kiedy to ciocia zrobiła jej hennę na brwiach:
- Normalnie miałam brwi jak Piłsudski!
Nasz głośny śmiech sprawił, że drzwi od dyrektorskiego gabinetu się rozstąpiły i musiałyśmy przerwać tę pasjonującą rozmowę. Cóż...może wrócimy do niej za rok...